Wiatraków nie sprawdzałem, bo nie miałem kiedy rozkręcić kompa, ale dzisiaj po włączeniu, z boku komputera (zaraz z przodu), coś zaczęło przyspieszać i było słychać tak, jakby śmigło samolotu rozpędzało się coraz szybciej, na dodatek śłychać było też jakieś ciche traszki, jakbym zaczął mielić kamienie w moździerzu
Sądząc po stronie z której dobiegał hałas, myślę, że to był dysk twardy.
Jakieś pomysły?

PS.
Odpaliłem dzisiaj rano komputer, to myślałem, że za chwile wybuchnie... Nagle zaczęło buczeć coraz głośniej, i cały czas jakby się rozpędzało. Po chwili pojawiło się "mielenie kamieni" (tak jakby... grzechotka?). Za jakieś 20 minut wszystko ucichło, ale nie na długo, minute później znowu rozległ się hałas, tylko, że teraz jakby bardziej cichy.
Oho, znowu przyspiesza, i słychać "grzechotke". Ludzie co robić?
