
Proszę wyobrazić sobie sytuację: Jest niebieskie okienko instalacji oryginalnego systemu windows xp, wybór partycji, proces formatowania, szare litery, żółty przesuwający się pasek i w losowych punktach czarne litery a z kreseczką u góry jak w ó lub ś.
A teraz opowiem jak doszło do tej fantastycznej (jak dla mnie) sceny. Pierwszą oznaką była grafika, na monitorze zaczęły pojawiać sie blado żółte pasy, na jaśniejszych częściach używanych programów, np okna explorera, potem zaczęły pojawiać się w większej ilości miejsc, później problemy z rozdzielczością i odświeżaniem, następnie gasł monitor i przechodził w stan czuwania. Jedyną możliwością był restart, po którym wszystko z początku było w normie, jakkolwiek po chwili ekran atakowały defekty. Po przeskanowaniu oryginalnym kasperskim z najnowszymi bazami i nie wykryciu wirusów, problem niestety nadal utrudniał pracę, znowu żółte pasy, przy restarcie widać było nawet zniekształcone logo systemu xp, jakby powypadały pixele w kilku miejscach.
No więc rozkręcenie kompa, sprawdzenie kabli, styków, wyjęcie karty, przetestowanie monitora u znajomego (monitor ok), i uruchomienie ponowne komputera, i tym razem przy starcie xp (bo przy starcie biosa wszystko ok), oczywiście logo z defektem, monitor się wyłącza i kaput.
No to bierzemy płytę windowsa, bootujemy z cd, format wszystkich partycji, tworzenie nowych o innych parametrach i w tym momencie pojawia się sytuacja z początku opowieści: rozwalony ekran startowy instalacji xp, z ramkami w niektórych miejsach zastąpionymi literami, losowo pozamieniane znaki w wyrazach itp.
Drodzy forumowicze proszę o pomoc, co moze być przyczyną? Instalację xp dokończyłem i komputer jest goły i wesoły bez sterowników etc, z pasami pomarańczowymi na pięknej zielonej tapecie xp. Dodam, że funkcjonował już długo bez zarzutów (jakieś 3 lata) i nie był zaśmiecony.